NIE POZWÓL INNYM DECYDOWAĆ O TWOIM SZCZĘŚCIU

Hejka! Zastanawialiście się kiedyś, ile marzeń nigdy nie zostało zrealizowanych tylko dlatego, że ktoś bał się opinii innych ludzi? Ile osób zrezygnowało ze swoich planów, ponieważ usłyszało, że są zbyt stare, zbyt biedne, niewystarczająco wykształcone albo zwyczajnie nie nadają się do tego, co chciałyby robić? Myślę, że zdecydowanie zbyt często pozwalamy, aby cudze przekonania stawały się ograniczeniami w naszym własnym życiu.

Osobiście uważam, że jedną z najważniejszych umiejętności, jakie możemy w sobie wypracować, jest niezależność od opinii otoczenia. Nie chodzi oczywiście o całkowite ignorowanie innych ludzi, ponieważ konstruktywna krytyka bywa niezwykle wartościowa. Chodzi raczej o umiejętność odróżnienia dobrej rady od zwykłego podcinania skrzydeł. Zawsze znajdzie się ktoś, komu coś nie będzie pasowało. Jeśli pracujesz na etacie, usłyszysz, że brakuje Ci ambicji. Jeśli otworzysz własną działalność, ktoś stwierdzi, że porywasz się z motyką na słońce. Jeśli nie chcesz mieć dzieci, zostaniesz nazwany egoistą, a jeśli zdecydujesz się na dużą rodzinę, ktoś inny zacznie komentować Twoje finanse. Można odnieść wrażenie, że niezależnie od podejmowanych decyzji zawsze znajdzie się osoba przekonana, że wie lepiej, jak powinniśmy żyć.

Dlaczego mielibyśmy oddawać takim ludziom kontrolę nad własnym szczęściem?

Dla mnie niezwykle ważne jest posiadanie własnego kręgosłupa moralnego. Życie według własnych zasad nie oznacza przecież robienia wszystkiego, na co mamy ochotę, bez względu na konsekwencje. Oznacza świadome podejmowanie decyzji, branie za nie odpowiedzialności i postępowanie w zgodzie z wartościami, które naprawdę są dla nas istotne. Można być niezależnym człowiekiem, a jednocześnie szanować innych, zachowywać uczciwość i nie krzywdzić nikogo swoimi wyborami. Szczególnie smutne wydaje mi się to, jak często ludzie rezygnują z marzeń z obawy przed ośmieszeniem. Ktoś chciałby zacząć nagrywać filmy do Internetu, ale boi się, że znajomi będą się śmiać. Ktoś inny marzy o napisaniu książki, rozpoczęciu nauki tańca albo zmianie zawodu po czterdziestce, jednak powstrzymuje go przekonanie, że jest już za późno. A ja pytam: kto właściwie ustala te granice?

Przecież nie istnieje jeden uniwersalny scenariusz na udane życie. Nie wszyscy musimy zakładać rodziny w tym samym wieku, pracować w podobnych zawodach czy realizować identyczne cele. To, co dla jednej osoby jest spełnieniem marzeń, dla drugiej może być zupełnie nieatrakcyjne. I właśnie w tej różnorodności dostrzegam coś pięknego.

Chciałabym również zwrócić uwagę na to, że ludzie, którzy najgłośniej krytykują cudze pomysły, nie zawsze sami mieliby odwagę spróbować czegoś nowego. Łatwo jest przecież wyśmiać czyjąś inicjatywę, siedząc wygodnie we własnej strefie komfortu. Znacznie trudniej podjąć ryzyko, zaakceptować możliwość porażki i konsekwentnie pracować nad czymś, w co naprawdę wierzymy. Nie oznacza to oczywiście, że każde marzenie musi zakończyć się sukcesem. Czasami popełnimy błąd, stracimy pieniądze albo przekonamy się, że obrana droga nie była dla nas odpowiednia. Jednak nawet takie doświadczenia mogą nas czegoś nauczyć. Moim zdaniem znacznie gorsza od niepowodzenia jest świadomość, że nigdy nie spróbowaliśmy, ponieważ bardziej zależało nam na akceptacji otoczenia niż na własnym spełnieniu.

Dlatego coraz bardziej wierzę w to, że powinniśmy być świadomymi kreatorami własnego życia, a nie jedynie wykonawcami scenariuszy napisanych przez innych ludzi. Mamy prawo zmieniać zdanie, rozwijać zainteresowania, zaczynać od nowa i wybierać drogi, których nasze otoczenie nie rozumie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

FLONDRA W KUCHNI | WIELKI BOCHEN DLA CAŁEJ RODZINY!

FLONDRA W KUCHNI | DELIKATNY BOCHEN Z MAKIEM

PRZYJĘŁAM ZAPROSZENIE DO TVP!