KILKA KADRÓW Z NASZEJ CODZIENNOŚCI ŻYCIA NA ANGIELSKIEJ WSI
Hejka! Dzisiaj będzie trochę inaczej niż zwykle, bo postanowiłam zabrać Was na małą wycieczkę po mojej zwyczajnej codzienności w Wielkiej Brytanii. Bez wielkich wydarzeń, dalekich podróży czy szczególnych okazji. Ot, kilka zdjęć z ostatnich dni, trochę jesiennego klimatu i kilka słów o tym, co u nas słychać. W końcu blog to nie tylko miejsce na przepisy, ciekawostki czy dłuższe przemyślenia, ale również taki mój mały internetowy pamiętnik.
Jesień w Anglii rozgościła się już na dobre. Dni są coraz krótsze, wieczory chłodniejsze, a pogoda, jak to w Wielkiej Brytanii, potrafi zmieniać się kilka razy dziennie. Raz wychodzi piękne słońce, za chwilę zbierają się chmury, a człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie powinien zabrać ze sobą parasola. Chociaż po tylu latach mieszkania tutaj chyba powinnam już wiedzieć, że parasol w Anglii to niemal obowiązkowe wyposażenie! 😁
Mieszkamy na angielskiej wsi i muszę przyznać, że bardzo lubię ten klimat. Nie ma tutaj wielkomiejskiego zgiełku, ogromnych korków czy tłumów ludzi na każdym kroku. Są za to charakterystyczne angielskie domki, wąskie uliczki, dużo zieleni i taki specyficzny spokój, który szczególnie odczuwa się wieczorami. Oczywiście życie na wsi ma również swoje minusy, zwłaszcza kiedy trzeba gdzieś dojechać albo coś pilnie załatwić, ale na co dzień całkiem dobrze odnajduję się w takim otoczeniu.
Ostatnio staramy się też korzystać z okazji do wspólnych spacerów, zanim zrobi się naprawdę zimno. Bejb towarzyszy mi w tych małych wyprawach, a ja oczywiście co chwilę znajduję coś, na co warto zwrócić uwagę. Tu jakiś ładny domek, tam ciekawy ogródek, a jeszcze gdzieś indziej piękne jesienne kolory. No i wiadomo, od czasu do czasu trzeba zrobić jakieś zdjęcie! Na szczęście mój mąż ma już chyba wprawę w pełnieniu funkcji osobistego fotografa. 😂
W domu natomiast codzienność toczy się swoim rytmem. Praca, gotowanie, obowiązki, moje internetowe projekty i oczywiście Erosek, który jest pełnoprawnym członkiem naszej małej rodzinki. Nasz czarny drapieżnik ma swoje przyzwyczajenia i doskonale potrafi przypomnieć o sobie wtedy, kiedy akurat jestem czymś zajęta. Czasami mam wrażenie, że to nie my ustalamy zasady w tym domu, tylko właśnie on!
Ostatnie dni przyniosły również trochę miłych, drobnych niespodzianek. Dostałam od męża piękne róże, które od razu wprowadziły do domu przyjemny nastrój. Uwielbiam świeże kwiaty! Nie potrzebuję żadnej szczególnej okazji, żeby cieszyć się takim gestem. Zresztą chyba właśnie te niespodziewane drobiazgi sprawiają najwięcej radości. Poza tym wszystko toczy się u nas całkiem zwyczajnie. Ja zajmuję się swoimi projektami, nagrywam, piszę, gotuję i kombinuję, co jeszcze ciekawego mogłabym stworzyć. Bejb ma swoje zajęcia, Erosek swoje kocie obowiązki, a pomiędzy tym wszystkim znajdujemy czas na wspólny posiłek, rozmowę czy obejrzenie czegoś wieczorem. Czasami dzień mija tak szybko, że nawet nie wiadomo kiedy robi się ciemno!
Lubię jednak od czasu do czasu odłożyć telefon, odejść od komputera i po prostu wyjść z domu. Zwłaszcza że moja praca w dużej mierze związana jest z Internetem, a tam, jak wiadomo, zawsze coś się dzieje. Komentarze, wiadomości, nowe tematy, kolejne pomysły… Można się w tym wszystkim naprawdę zatracić. Dlatego zwykły spacer po okolicy jest dla mnie przyjemną odmianą.
I tak właśnie wygląda kawałek naszej jesiennej codzienności w UK. Trochę pracy, trochę domowego zamieszania, wspólne spacery, kwiaty, samochody i oczywiście kot, bez którego trudno wyobrazić sobie nasz dom. Żadnych wielkich sensacji, po prostu życie! Mam nadzieję, że spodoba Wam się taka bardziej codzienna odsłona mojego bloga. Chciałabym od czasu do czasu dzielić się tutaj podobnymi migawkami... Czasami fajnie jest po prostu pokazać, co słychać u Flondry na angielskiej wsi. A jak Wam mija tegoroczna jesień? Lubicie tę porę roku, czy już odliczacie dni do wiosny? 🍁
Komentarze
Prześlij komentarz