DLACZEGO MÓZG BOI SIĘ ZMIAN?

Hejka! ❤️

Człowiek potrafi przez kilka miesięcy, a czasami nawet kilka lat marzyć o zmianie. Chce odejść z pracy, przeprowadzić się, zakończyć pewien etap życia, zacząć własny biznes, zmienić wygląd, poznać nowych ludzi albo wreszcie zrobić coś, o czym od dawna myśli. W głowie wszystko wydaje się proste. „Gdybym tylko miała możliwość, zrobiłabym to od razu”. Możliwość w końcu się pojawia i nagle zamiast samej ekscytacji przychodzi stres, zwątpienie oraz milion pytań. Czy na pewno podejmuję dobrą decyzję? Czy sobie poradzę? Może jednak nie jest aż tak źle tam, gdzie jestem? Można wtedy pomyśleć, że skoro się boję, widocznie wcale tego nie chcę. Niekoniecznie. Strach przed zmianą może pojawić się również wtedy, kiedy zmiana jest świadoma, wyczekiwana i potencjalnie bardzo dobra.

Nasz mózg bardzo lubi przewidywalność. Znana sytuacja daje możliwość mniej więcej przewidzenia, co wydarzy się za godzinę, jutro czy za tydzień. Nawet jeżeli obecna rzeczywistość nie jest idealna, przynajmniej znamy jej zasady. Wiemy, czego się spodziewać, jakie problemy mogą się pojawić i jak zazwyczaj sobie z nimi radzimy. Zmiana zabiera część tej przewidywalności. Pojawia się niepewność, a właśnie ona dla wielu osób jest wyjątkowo nieprzyjemna. Ciekawe jest to, że mózg nie musi traktować jako stresujących wyłącznie zmian negatywnych. Nowa praca, przeprowadzka do wymarzonego domu, ślub, rozpoczęcie własnej działalności czy nawet długo planowana podróż również mogą wywoływać napięcie. Pozytywna zmiana nadal pozostaje zmianą. Nadal wymaga dostosowania się do nowych warunków, podejmowania decyzji i porzucenia części tego, co do tej pory było znajome.

Dochodzi do tego jeszcze jeden mechanizm. Ludzie mają tendencję do silniejszego odczuwania potencjalnej straty niż równie dużej potencjalnej korzyści. W psychologii opisuje się to jako awersję do straty. Dlatego przed podjęciem ważnej decyzji można bardziej koncentrować się na tym, co możemy stracić, niż na tym, co możemy dzięki niej zyskać. Ktoś planujący odejście z nielubianej pracy może nagle zacząć myśleć o regularnej wypłacie, znanych obowiązkach i poczuciu bezpieczeństwa. Wszystkie powody, przez które przez ostatni rok chciał odejść, dziwnym trafem zaczynają schodzić na dalszy plan. Pojawia się wtedy bardzo zdradliwe pytanie: „A co, jeśli będę żałować?”.

Problem polega na tym, że praktycznie każda poważniejsza decyzja wiąże się z możliwością żalu. Nie istnieje sposób, aby przed podjęciem decyzji sprawdzić wszystkie możliwe wersje przyszłości. Nie można jednocześnie zostać w starej pracy i z niej odejść, a po roku porównać obu scenariuszy. W pewnym momencie trzeba zaakceptować, że stuprocentowa pewność zwyczajnie nie istnieje. Strach przed zmianą może mieć również związek z naszymi przyzwyczajeniami. Powtarzane zachowania z czasem wymagają mniej świadomego wysiłku. Mamy swoje rytuały, miejsca, ludzi, godziny wykonywania konkretnych czynności i sposoby reagowania na codzienne sytuacje. Nowa rzeczywistość zmusza do zbudowania części tych schematów od początku. Nic dziwnego, że początkowo może wydawać się bardziej męcząca. Właśnie dlatego dyskomfort po zmianie nie zawsze oznacza, że popełniliśmy błąd. Czasami oznacza po prostu, że jeszcze nie zdążyliśmy się przyzwyczaić.

Warto o tym pamiętać szczególnie w pierwszych dniach czy tygodniach nowego etapu. Człowiek często oczekuje, że skoro czegoś bardzo chciał, powinien od pierwszego dnia czuć wyłącznie szczęście. Tymczasem można jednocześnie cieszyć się z decyzji i tęsknić za tym, co było wcześniej. Można czuć ulgę i niepokój. Można wiedzieć, że chce się iść do przodu, a jednocześnie przez chwilę zastanawiać się, czy nie lepiej zawrócić. Emocje nie zawsze są logiczne i nie muszą występować pojedynczo.

Istnieje również coś takiego jak efekt status quo, czyli tendencja do preferowania obecnego stanu rzeczy tylko dlatego, że jest już znany. Pozostanie w tym samym miejscu może wydawać się decyzją neutralną, podczas gdy zmiana wygląda jak podjęcie ryzyka. Tak naprawdę brak działania również jest decyzją i również może mieć konsekwencje. Jeżeli przez pięć lat pozostajemy w sytuacji, która nas unieszczęśliwia, ponieważ boimy się alternatywy, nie oznacza to, że uniknęliśmy kosztów. Po prostu wybraliśmy inne koszty, które są mniej widoczne, ponieważ zdążyliśmy się do nich przyzwyczaić.

Jak więc odróżnić zwykły strach przed zmianą od sygnału, że rzeczywiście podejmujemy złą decyzję? Pomocne może być zejście z poziomu samego uczucia na poziom konkretów. Zamiast pytać wyłącznie „Czy się boję?”, warto zapytać: „Czego dokładnie się boję?”. Utraty pieniędzy? Samotności? Oceny innych ludzi? Porażki? Tego, że sobie nie poradzę? Kiedy lęk dostaje konkretną nazwę, łatwiej sprawdzić, czy ostrzega przed realnym zagrożeniem, czy tworzy scenariusz, który istnieje głównie w naszej głowie.

Warto również zadać sobie odwrotne pytanie: co się stanie, jeśli niczego nie zmienię? To pytanie jest moim zdaniem zdecydowanie zbyt rzadko zadawane. Zazwyczaj analizujemy ryzyko związane ze zmianą, zapominając o ryzyku pozostania dokładnie w tym samym miejscu. Nie każda zmiana będzie dobra i nie każdy strach należy ignorować. Rozsądek nadal jest potrzebny. Niepewność sama w sobie nie jest jednak dowodem, że idziemy w złym kierunku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

FLONDRA W KUCHNI | WIELKI BOCHEN DLA CAŁEJ RODZINY!

FLONDRA W KUCHNI | DELIKATNY BOCHEN Z MAKIEM

PRZYJĘŁAM ZAPROSZENIE DO TVP!