7 LAT Z KOTEM I ŻYCIE NABIERA ZNACZENIA
Hejka! ❤️
Eros ma już ponad 7 lat i czasami aż trudno mi uwierzyć, jak szybko ten czas zleciał. Niby to „tylko kot”, ale każdy, kto naprawdę związał się ze swoim zwierzakiem, doskonale wie, że z czasem przestaje się go postrzegać w takich kategoriach. Eros jest po prostu częścią mojego domu, codzienności i wielu wspomnień. Czarnym, futrzastym elementem życia, który oczywiście uważa, że wszystko należy do niego. Łącznie ze mną.
Przez te siedem lat zauważyłam też, że życie z kotem potrafi nauczyć człowieka kilku całkiem mądrych rzeczy.
Przede wszystkim życia chwilą. Kot nie zastanawia się, co wydarzy się za miesiąc. Nie rozpamiętuje, że wczoraj dostał kolację piętnaście minut później, chociaż patrząc na niektóre kocie miny, można mieć co do tego wątpliwości. 😅 Jest tu i teraz. Jeśli świeci słońce – znajduje kawałek podłogi ogrzany promieniami i się kładzie. Jeśli jest mu dobrze – śpi. Jeśli chce bliskości – przychodzi. I chyba my, ludzie, czasami niepotrzebnie wszystko komplikujemy.
Eros nauczył mnie również, że miłość nie zawsze musi być głośna. Kot nie powie, że za mną tęsknił. Nie kupi kwiatów i nie wygłosi przemowy ale przyjdzie, położy się obok, zacznie mruczeć albo po prostu będzie siedział niedaleko. Czasami największym dowodem zaufania jest to, że zasypia obok mnie całkowicie spokojny. Przy kocie nauczyłam się też większej uważności. Zwierzę nie powie przecież: „Słuchaj, dzisiaj trochę gorzej się czuję”. Trzeba obserwować. Zauważyć zmianę zachowania, apetytu czy przyzwyczajeń. Z czasem człowiek poznaje swojego kota tak dobrze, że czasami wystarczy jedno spojrzenie i już wiadomo, że coś kombinuje.
Eros przypomina mi też o czymś, o czym bardzo łatwo zapomnieć w świecie Internetu, pracy, planów i ciągłego myślenia o tym, co jeszcze trzeba zrobić... Że odpoczynek nie jest nagrodą.
Kot nie ma wyrzutów sumienia, że przespał pół dnia. Nie zastanawia się wieczorem, czy był wystarczająco produktywny. Oczywiście nie zamierzam brać z niego przykładu aż tak dosłownie, bo rachunki same się niestety nie zapłacą, ale coraz bardziej doceniam zwykłe momenty. Herbatę wypitą bez pośpiechu. Ciszę w domu. Wieczór, podczas którego nic wielkiego się nie wydarzyło. I kota śpiącego gdzieś obok.
Siedem lat z Erosem nauczyło mnie przede wszystkim tego, że najważniejsze rzeczy w życiu bardzo często są zupełnie zwyczajne. Nie zawsze potrzebujemy wielkich wydarzeń, sukcesów i kolejnych rzeczy do zdobycia. Czasami szczęście naprawdę wygląda jak spokojny dom, ciepły koc i czarny kot, który właśnie zdecydował, że zaszczyci mnie swoją obecnością. Oczywiście wyłącznie na swoich warunkach. 🐈⬛❤️
Komentarze
Prześlij komentarz