FLONDRA W KUCHNI | ROZGRZEWAJĄCE FLONDRIAŃSKIE LECZO

Hejka! 

Są takie obiady, które nie wymagają wymyślnych składników ani spędzania połowy dnia w kuchni, a mimo to smakują tak, że człowiek z przyjemnością nakłada sobie dokładkę. Flondriańskie leczo zdecydowanie należy do tej kategorii. Jest gęste, aromatyczne, pełne warzyw i dobrej kiełbaski, a do tego przyjemnie rozgrzewa. Dla mnie to idealna propozycja szczególnie wtedy, kiedy za oknem zaczyna robić się chłodniej.

Podstawą mojego leczo jest cukinia, czerwona papryka, cebula, dojrzałe pomidory i ulubiona kiełbaska. Do tego sól, pieprz i właściwie mamy wszystko, czego potrzeba. Ja lubię również dodać trochę passaty pomidorowej, dzięki której całość nabiera jeszcze bardziej pomidorowego smaku i odpowiedniej konsystencji. Na koniec można dorzucić posiekaną świeżą natkę pietruszki.

Uwielbiam takie dania przede wszystkim za prostotę. Wszystko kroimy, wrzucamy na patelnię z rozgrzanym smalcem, a następnie dusimy na niewielkim ogniu pod przykryciem, aż warzywa zmiękną i wszystkie smaki pięknie się ze sobą połączą. Dobre leczo powinno być gęste i aromatyczne, a nie przypominać warzywnej zupy. Do gotowego leczo świetnie pasuje świeża, chrupiąca bułeczka. Można też podać je z kromką pełnoziarnistego chleba, który idealnie nadaje się do zebrania z talerza tego pysznego, pomidorowego sosu.


Połączenie cukinii, papryki, pomidorów i cebuli jest nie tylko smaczne, ale również pozwala przemycić do obiadu sporą porcję warzyw. Sama cukinia jest produktem niskokalorycznym, zawiera dużo wody, a jednocześnie dostarcza m.in. witaminy C, potasu oraz niewielkich ilości błonnika. Oczywiście nie zamierzam robić z obiadu wykładu z dietetyki – dla mnie najważniejsze jest to, że cukinia doskonale chłonie smaki pozostałych składników i dzięki temu świetnie sprawdza się właśnie w takich jednogarnkowych potrawach. 

Leczo na teraz… albo na zimę. Ogromnym plusem leczo jest też możliwość przygotowania większej ilości. Część można zjeść od razu, a nadmiar zamknąć w słoikach i odpowiednio zawekować, żeby mieć zapas na później.

Jest tylko jedna ważna rzecz: jeśli przygotowujemy leczo z mięsem lub kiełbasą do dłuższego przechowywania w temperaturze pokojowej, zwykła pasteryzacja w garnku nie jest uznawana za bezpieczną metodę konserwowania takich produktów. Do wekowania potraw zawierających mięso potrzebna jest metoda ciśnieniowa i sprawdzona procedura. Alternatywnie można przygotować do słoików samą warzywną bazę według bezpiecznego przepisu, a kiełbaskę dodać dopiero podczas odgrzewania. Wtedy zimą pozostaje już tylko otworzyć zapas, podgrzać, dorzucić ulubione dodatki i obiad praktycznie gotowy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

FLONDRA W KUCHNI | WIELKI BOCHEN DLA CAŁEJ RODZINY!

FLONDRA W KUCHNI | DELIKATNY BOCHEN Z MAKIEM

PRZYJĘŁAM ZAPROSZENIE DO TVP!