DLACZEGO TAK TRUDNO NIC NIE ROBIĆ?
Hejka!
Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, dlaczego czasami tak trudno jest mi po prostu usiąść i nic nie robić. Teoretycznie mam wolną chwilę, mogłabym położyć się na kanapie, zrobić sobie herbatę i przez godzinę zwyczajnie odpocząć, ale po kilku minutach w mojej głowie zaczyna pojawiać się lista rzeczy, które przecież mogłabym w tym czasie zrobić. Może wypadałoby posprzątać? Może odpowiedzieć na wiadomości? Może przygotować coś na jutro? Przecież skoro mam godzinę, to szkoda ją „zmarnować”.
Tylko czy odpoczynek naprawdę jest marnowaniem czasu?
Mam wrażenie, że żyjemy w czasach, w których bycie ciągle zajętym zaczęło być traktowane niemal jak powód do dumy. Ciągle gdzieś biegniemy, pracujemy, sprzątamy, ćwiczymy, planujemy i próbujemy być produktywni. Nawet odpoczynek potrafimy zamienić w kolejne zadanie do wykonania. Sama dobrze to znam. Czasami łapię się na tym, że siedzę wieczorem na kanapie, ale zamiast faktycznie odpoczywać, przeglądam telefon, sprawdzam statystyki, odpisuję na komentarze albo już zastanawiam się, co zrobię następnego dnia. Ciało siedzi, ale głowa nadal pracuje.
Tymczasem odpoczynek nie jest lenistwem. Organizm naprawdę potrzebuje momentów, w których może zwolnić. Podczas spokojnego odpoczynku większą rolę może przejąć przywspółczulna część autonomicznego układu nerwowego, związana między innymi z wyciszeniem organizmu, trawieniem i regeneracją. Nie bez powodu po intensywnym dniu czasami czujemy, że potrzebujemy ciszy, snu albo zwyczajnie chwili bez kolejnych bodźców. Zaczęłam więc trochę inaczej patrzeć na takie momenty.
Jeżeli przez godzinę poleżę pod kocem i obejrzę coś głupiego, świat prawdopodobnie się nie zawali. Jeżeli pójdę na spacer bez konkretnego celu, nie oznacza to, że zmarnowałam godzinę. Jeżeli któregoś dnia jestem zmęczona i zamiast zrobić kolejne pięć rzeczy zrobię jedną, też nic strasznego się nie stanie. Odpoczynek nie zawsze musi być również „produktywny”. Nie muszę podczas spaceru słuchać podcastu edukacyjnego. Nie muszę podczas kąpieli planować następnego tygodnia. Nie muszę nawet wykorzystywać każdej wolnej chwili na rozwijanie siebie. Mogę czasami po prostu być.
Myślę, że najtrudniejsze jest właśnie pozbycie się poczucia winy. Sama nadal się tego uczę, szczególnie odkąd pracuję na własny rachunek, bo zawsze można zrobić coś jeszcze. Internet przecież nigdy się nie kończy... Zawsze można nagrać kolejny film, napisać kolejny tekst albo wymyślić następny projekt. Tylko człowiek nie jest maszyną. Coraz bardziej przekonuję się, że odpoczynek nie jest przeciwieństwem działania, a jego częścią. Trudno oczekiwać od siebie energii, kreatywności i dobrego humoru, jeżeli cały czas jedziemy na rezerwie.
Dlatego następnym razem, kiedy usiądę z herbatą i pojawi się w mojej głowie myśl, że przecież mogłabym teraz zrobić coś „pożytecznego”, spróbuję przypomnieć sobie jedno.
Odpoczywam. ❤️

Komentarze
Prześlij komentarz